V rozdział
Niespodzianka
- Hej mamo, tato, dzień dobry,
wróciliśmy – przywitała się czwórka przyjaciół z rodzicami Rona
- Tak szybko przybyliście? – (Patrząc na to, że był kwadrans po jedenastej, to wcześnie się deportowali, mieli jeszcze kupić sobie jakieś mugolskie ubrania w jakiejś galerii Birmigham). Krzyknęła Molly z kuchni, ale w tym momencie wyszedł z salonu Artur, zobaczył
minę Hermiony i dodał kierując się w jej stronę:
- Jak ich nie zastaliście to się
nie przejmuj, na pewno się odnajdą, w końcu jesteśmy czarodziejami, coś
wymyślimy
- Są w Afryce, leczą zęby
czarnoskórym – wyjaśnił Ron, a jego rodzice chyba się tego nie spodziewali, bo
pan Weasley zagwizdał, a jego żona szeroko otwarła oczy
- I wrócą dopiero chyba za osiem miesięcy –
dopowiedziała Hermiona
- Ale mamy do ich numer telefonu – przypomniała Ginny
- No, to dobrze, wezmę służbowy
telefon z pracy i się nim obsłużycie – powiedział tata Rona
- No i podamy się za radio –
stwierdził z uśmiechem Ron
- Za co? – spytała zdziwiona
pani Weasley
Zaczęli od początku opowiadać co
ich dzisiaj spotkało. Ustalili, że najpierw zatelefonują do państwa Granger,
spytają się ich gdzie dokładnie są, a później zrobią sobie małe wakacje w
Ghanie.
- Dziękuje- powiedziała
Hermiona, po czym ze łzami w oczach pobiegła na górę. Poleciały za nią Ginny i
jej mama. Ron też chciał, ale się rozmyślił.
Hermiona leżała i szlochała pod
kocem na swoim łóżku.
- Czemu płaczesz? – spytała się
Molly
- Bo tyle dla mnie robicie, a ja
nie mam jak się odwdzięczyć, w sensie mogę tu mieszkać i w ogóle jeszcze mi
pomagacie
- Jesteś dla nas jak rodzina, to
całkiem normalne, że Ci pomagamy
Hermiona jeszcze raz podziękowała
za pomoc i Molly ją przytuliła, a potem poszła zostawiając ją z Ginny. Po
chwili dziewczyn spędzonej w ciszy, przyszli Ron z Harry’ m. Widząc, że
sytuacja opanowana od razu przeszli do rzeczy.
- To robimy tą niespodziankę urodzinową
dla mamy? – spytał Ron
- No jasne, możemy upiec tort,
porozwieszać dekoracje i coś przydatnego kupić – odpowiedziała Ginny
- A potem dopiero zajmiemy się
sprawą moich rodziców – stwierdziła Hermiona
- LISTY, LISTY!!! – rozległy się
krzyki pana Weasleya z dołu
Wszyscy zbiegli się do salonu, a
listy trafiły do swoich właścicieli, czyli Harry’ ego, Ginny, Hermiony i Rona,
a treść tych listów była taka:
Witam
W związku z tym, że przerwa wakacyjna zaczęła się w tym roku
wcześniej, a nauczanie nie było do końca kompetentne z powodu braku praktyki,
powiadamiam, że obowiązkowe, uzupełniające lekcje praktyki będą trwały od 19
sierpnia do 1 września, a uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego będzie miało
miejsce 18 sierpnia. Tradycyjnie Hogwart Express, podjedzie na peron 9 i ¾ o
11:00 w Londynie. Uczniowie, którzy nie uczęszczali w poprzednim roku wcale lub
w większości będą powtarzać rok.
Minerwa McGonagall – Dyrektor Hogwartu
Ps.
Więcej informacji przyjdzie jutro, bo nie starczyło sów.
- Wiedziałem – powiedział Ron
- Co? – spytał Harry
- Że ona zostanie dyrektorem
- To akurat było pewne, chociaż ciekawe jacy
teraz będą nauczyciele, tak szczerze nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy
- Wy o tym tak spokojnie
mówicie? – spytała Hermiona – od teraz w naszym życiu wszystko będzie później,
wiecie, że ja w ogóle nie myślałam o szkole? Ale racja, musimy zdać owutemy,
inaczej nigdzie nas nie przyjmą.
- Nawet nie przypominaj mi o
testach – powiedział Ron
- Ej, odwróćcie swoje listy, co
tam macie? – spytała Ginny podchodząc bliżej Harry’ ego i odwracając jego list.
Harry miał napisane:
Proszę przybyć do mojego gabinetu 17 sierpnia o 17:00. Mam dla pana
propozycje. Może się pan deportować, na ten czas będzie zrzucone zaklęcie braku
wstępu. Oczywiście powtarzasz klasę.
- Wiesz o co chodzi? – spytał pan
Weasley Harry’ ego, bo Ginny przeczytała to na głos
- Nie, a skąd.
Ginny miała napisane, że nie
musi powtarzać roku, tylko ma uczestniczyć w zajęciach praktyki i idzie tak jak
ma iść, czyli do siódmej klasy. Ron i Hermiona mieli napisane: Witam w
siódmej klasie.
- Czy to oznacza, że będziemy
razem w klasie? – spytała entuzjastycznie Ginny
- No chyba tak – opowiedział Ron
Harry w tym czasie doznał olśnienia,
bo uśmiechnął się od ucha do ucha.
